RSS
niedziela, 01 lipca 2007
iwasz.pl
poniedzia³ek, 18 czerwca 2007
niedziela, 17 czerwca 2007
Joanna Newsom

Zosta³a odkryta przeze mnie przy okazji przegl±dania blogów znajomych. Nie chce mi siê nic pisaæ, wiêc wklejê tylko filmik z jutuba, a nawet dwa.

A to drugi jutubowy filmik:

5'nizza

Pi±tkowy koniec dnia, wiatr zerwa³ siê za oknem, topole w¶ród ciê¿kiego sprzêtu budowlanego zaszamota³y siê spieraj±c siê z podmuchem. Jeszcze tylko dwie godziny wpatrywania siê w monitor, wykonywania nudnych zadañ i wype³niania dziwnych poleceñ. Po raz kolejny zatapiam siê w my¶lach, gdzie wsiadam na rower i dajê porwaæ siê pi±tkowemu rozprê¿eniu, które z trzeszczeniem ogarnia ca³e miasto. Jad±c widzê na ¶wiat³ach powa¿nych biznesmenów luzuj±cych krawaty w swoich drogich czarnych samochodach, widzê m³odych ludzi ubranych na sportowo i o smutnych oczach, pod±¿aj±cych do knajpy na z dawna wyczekiwany mecz. Widzê m³odzie¿ gimnazjaln± wybiegaj±c± weso³o ze szko³y. Zapalaj± papierosy, zrzucaj± mundurki i zapluwaj±c chodnik, ochoczo przepêdzaj± ludzi. Dzi¶ jest pi±tek, dzi¶ wszystkie ³awki w parku przez który przeje¿d¿am nale¿± do nich. Ksst, kssst da siê s³yszeæ - to kolejne otwierane puszki piwa, które dzi¶ bêdziemy wszyscy piæ i cieszyæ siê, ¿e dzi¶ jest upragniony koniec tygodnia. Dzi¶ jest pocz±tek ³ikendu, dzieñ zaznaczony grubsz± kresk± na podzia³ce linii czasu. Jadê dalej - wprost do domu, do mojej ukochanej.

Te¿ siê gdzie¶ wybieramy. Szybciutko bileciki, szybciutko tramwaj, szybciutko, ¿eby tylko nie uciek³! Przesiadka tu, przesiadka tam i jeste¶my ko³o SGH i zaraz ko³o Stodo³y - dzi¶ 5nizza jest w mie¶cie. Kolejka. Zdenerwowana dziewczynka przebiega ko³o nas, gubi bluzê zawieszon± na ramionach, kto¶ podnosi. ,,Spad³o i nikt nic nie mówi!?'' pyta obra¿ona odbieraj±c zgubê od kogo¶ kto jej to podniós³. Rozbawieni czekamy w kolejce do wej¶cia. Ochroniarz ka¿e mi siê ustawiæ gdzie¶ tam :
- Stañ tu.
- Jeste¶my na ty?
- Mo¿emy nie byæ.
Kosmita. Mnóstwo ludzi. Mrman. Piwo. Gadamy. Piwo. ¦miejemy siê. Piwo. Idziemy na koncert. G³o¶no. Koszmarnie gor±co. T³ok. Entuzjazm publiczno¶ci ogromny. Rêce w górze. I ¶piew tysiêcznego chóru publiczno¶ci wtóruj±cego zespo³owi przetacza³ siê przez salê, co brzmia³o niesamowicie. Gdzieniegdzie na ciemnym tle sali widaæ komórki jarz±ce siê na niebiesko - to ludzie staraj± siê sfilmowaæ scenê. Flesze rozb³yskuj± co i raz. Nastêpny utwór i nastêpny. Publiczno¶æ to skacze, to ko³ysze siê. Kiedy koñczy siê jaka¶ piosenka s³ychaæ jak kto¶ wykrzykuje tytu³ ulubionego utworu. Na d¼wiêk spokojniejszych kawa³ków pojawiaj± siê p³omienie zapalniczek. Pierwszy bis, publiczno¶æ tupie, klaszcze, skanduje : ,,pia-tni-ca, pia-tni-ca'', drugi bis, koniec. Poszli¶my jeszcze we trójkê zje¶æ co¶ paskudnego, ale niestety kebaby by³y zamkniête (³atafak?), wiêc poszli¶my do sraka-maka. Potem jeszcze tylko ciê¿kie chwile w autobusie N ile¶ i lulu w domciu.

A ju¿ za tydzieñ w niedzielê....!!!

¶roda, 21 marca 2007
Muzyczne odkrycia.

Bardzo lubiê muzyczne i filmowe odkrycia. Na przyk³ad jak okazuje siê, ¿e P.J. Harvey ¶piewa w jakim¶ kawa³ku z Tomem Yorke'em, ¿e elfickie ¶piewy we w³adcy pier¶cieni to Liz Fraser z niegdysiejszego Cocteau Twins lub ¿e zabawny go¶æ z kube³kiem KFC na g³owie o pseudonimie Buckethead gra w zespole z Bill'em Laswell'em, którego nazwisko kojarzê z Jazz radia (i w jednym ze stu moich najulubieñszych kawa³ków ,,If 6 was 9'' Axiom Funk. To w³a¶nie on gra tam na gitarze). No i otó¿, azali, a wiêc poniewa¿, odkry³em ostatnio 3 fajne lub mniej fajne rzeczy w tym gu¶cie.

Numer jeden, to zespó³ Mandalay. Historia tego odkrycia siêga dawnych czasów, kiedy to poznawa³em moj± jedyn±najfajniejsz±najukochañsz± Asiuniê. W skrócie : mamy p³ytê Portishead, na której sprytny ruski nagra³ jeszcze 3 jakie¶ kawa³ki, bo by³o wolne miejsce, no i po co ma siê zmarnowaæ? Zawsze my¶leli¶my, ¿e to te¿ jest Portishead, tylko jako¶ g³os nie pasowa³. Znamy jednak p³ytê Beth Gibbons & Rustin Man i wiemy, ¿e ta pani du¿o potrafi, co nas przekona³o, ¿e to jednak mo¿e byæ ona. Pewnego brzydkiego dnia jednak, wpisa³em w Google s³owa lec±cej w³a¶nie piosenki i wyskoczy³o mi ,,Mandalay''. Sie okaza³o, ¿e jest jeszcze jeden zespó³ triphopowy, ktory ma (przynajmniej 3) fajne kawa³ki.

Drugie odkrycie dotyczy fenomenalnej piosenki zespo³u Air pod tytu³em ,,All I need''. Postanowi³em sprawdziæ kto to ¶piewa i wyskoczy³o : Beth Hirsch. Tu niestety ogromny zawód mnie spotka³. Jakie¶ takie¶ nijakie¶ i w dodatku z paskudnie amerykañskim akcentem. Asia nazywa takie co¶ krótko : ,,kaczor-donald-farmê-mia³''.

No. A 3cie odkrycie to jest zespó³ Mi³o¶æ Tymona Tymañskiego, który mnie zainteresowa³ jako ¿e jest to Jazz i jako ¿e mo¿na us³yszeæ w nim Leszka Mo¿d¿era, którego lubimy bardzo. Jeszcze zespo³u Mi³o¶æ nie s³ucha³em, ale mo¿e jako¶ siê uda (oczywi¶cie legalnie :). Na stronie Tymañskiego znajdujemy mnóstwo informacji o inspiruj±cych go zespo³ach i artystach. Miêdzy innymi zespó³ ze straszn± nazw± ,,Joy Division'', który obija³ mi siê wielokrotnie o uszy, ale nigdy jako¶ nie mia³em okazji go pos³uchaæ i nie wiedzia³em, ¿e nazwa jest taka straszna (na Wikipedii przeczyta³em), The Birthday Party Nicka Cave'a i zupe³nie mi nie znany Pere Ubu. Aha i jeszcze przewinê³a siê na stronie Tymañskiego nazwa ,,Pink Freud'' - te¿ trzeba bêdzie pos³uchaæ.

czwartek, 01 marca 2007
Trolejbus
Jeszcze w temacie Trolejbusów - muszê Wam napisaæ, ¿e jestem osob± bardzo nostalgiczn± i darzê sentymentem wiele, wiele rzeczy z przesz³o¶ci. W¶ród tysiêcy takich rzeczy, o których jak my¶lê, to ¿al mi ¶ciska serce, s± w³a¶nie te trolejbusy, którymi jako dziecko je¼dzi³em co tydzieñ z babci± do jej rodzinnego domu, do Piaseczna. Trolejbusów ju¿ nie ma, dom z ogrodem lada chwila (rok?) zamieni siê w dumn± estakadê, któr± bêd± pêdziæ l¶ni±ce samochody i ciê¿kie wozy pe³ne dóbr, które znajd± siê w warszawskich sklepach. Potem z czasem znikn± ludzie, którzy pamiêtali jeszcze trolejbusy, nasz dom, ogród i babciê K. http://www.przegubowiec.com/t-bus/menu-tb.htm <- Tu s± zdjêcia trolejbusów linii 51 - ostatniej warszawskiej linii, któr± zwyk³em podró¿owaæ z babci± jako dziecko. Prawdopodobnie byli¶my pasa¿erami wiêkszo¶ci (o ile nie wszystkich) egzemplarzy jakie tam, na tych zdjêciach s±.
Kierowca
Wracaj±c tego samego dnia t± sam± lini± do domu, uci±³em sobie mi³± pogawêdkê z kierowc±. Pali³ ko³o autobusu, a ja po naci¶niêciu wszystkich mo¿liwych guzików z zewn±trz i stwierdzeniu ,,¿e nie dzia³a'', poszed³em z nim pogadaæ. Najpierw siê zapyta³em grzecznie, czy mo¿na wsiadaæ (autobus sta³ na pêtli i wygl±da³ na opuszczony), a potem jako¶ tak wywi±za³a siê rozmowa. Tematy by³y czysto autobusowo-komunikacyjne. Doszli¶my do porozumienia, ¿e pêtla autobusowa by³a kiedy¶ mniejsza, ze 501 nazywa³o siê kiedy¶ 407 i ¿e mi siê osobi¶cie numer 407 bardziej podoba (no w koñcu to numer z dzieciñstwa), ale jednak 407 nie kursowa³o w wikendy. ¯e w Warszawie kiedy¶ by³o du¿o trolejbusów (pad³y nawet jakie¶ numery - wszystkie na piêædziesi±t) i ¿e to, ¿e wycofano liniê 51 (te¿ numer z dzieciñstwa) do Piaseczna to wielki b³±d, bo trolejbusy by³y fajne, czasem siê pali³y i jak pantograf spad³ z trakcji, to co¶ siê przynajmniej dzia³o. ¯e niektórzy kierowcy to nie lubi± zmieniaæ linii i ca³y czas je¿d¿± na tej samej, ale osobi¶cie, to pan kierowca by dosta³ bzika i je¼dzi na ró¿nych trasach (w tym na 709, które zast±pi³o 51). Na koniec pad³o stwierdzenie, pod którym i ja siê podpisujê nogami i rêkami, ¿e Ikarusy s± super, a Solarisy s± do bani. Nie do¶æ, ¿e okna siê nie otwieraj± i w lato jest gor±co, to siê strasznie psuj± (zw³aszcza od wilgoci i upa³ów). Potem pojechali¶my.
Rospuda
Mam do pracy blisko, wiêc je¿d¿ê rowerem. Czy pada, czy nie pada, czy ¶nieg, czy nie ¶nieg, wsiadam na rower i ziuuu. Jednakowo¿ zdarza siê, ¿e potrzeba mnie najdzie pojechaæ gdzie¶ dalej i, jako ¿e jestem wygodny, przesiadam siê z roweru w Ikarus. Lubiê sobie w Ikarusie za³o¿yæ s³uchawki na g³owê i s³uchaæ mojego MP3. Moja muzyka do autobusu ostatnio to Massive Attack Blue lines i Protection. Muzyka gra, ja patrzê jak obraz siê przesuwa za szyb± i wpadaj± mi lepsze pomys³y do g³owy. Pech chcia³, ¿e po niedawnym chlaniu zostawi³em MP3 u kumpla i musia³em jechaæ bez. My¶lê sobie, bêdzie ok, zatopiê siê w przemy¶leniach i nic mnie nie bêdzie obchodzi³o. £okmen ma to do siebie, ¿e odcina mnie od reszty podró¿uj±cych, co jest wskazane, bo ceniê towarzystwo swoje i moich znajomych, ale reszty to ju¿ niekoniecznie. Teraz by³em na równi z nimi i musia³em ich wys³uchiwaæ. Raczej nic strasznego... Do czasu a¿ nie wsi±dzie kto¶ naprawdê niezno¶ny. No i w³a¶nie sta³o siê : za mn± usiad³o ma³¿eñstwo ok. 65-70 i zaczê³o dyskutowaæ. OK, wytrzymam, my¶lê sobie, a¿ tu nagle rozmowa zesz³a na temat bardzo, ale to bardzo mnie denerwuj±cy i przy tym smutny. Na Rospudê.

- Rozumiesz Czesiu ja s³ucha³am audycjê w radio, rozumiesz na Trójce i tam byli ci ekologowie i kto¶ z Augustowa (...). I ci z Augustowa t³umacz±, ¿e oni chc± ¿yæ, ¿e w mie¶cie jest niebezpiecznie i nie da siê przej¶æ przez ulicê (bla bla). Kto wam p³aci? Kto wam p³aci pytaj± ich? Przecie¿ tak zimno jest, a wy twardo wystajecie na polu (ple ple). Ale, wiesz, ci ekolodzy to oni tacy m³odzi byli i przem±drzali, od razu co¶ zaczêli krytykowaæ i nie dali siê przekonaæ (...).

W sumie wytrzyma³em jakie¶ 60 sekund. Wsta³em, odwróci³em siê do nich, przelotnie zabi³em wzrokiem i mamrocz±c popularne przekleñstwo uda³em siê w drugi koniec autobusu. Po¶wiêci³em dobr± miejscówkê w imiê niezm±conego niczyj± paplanin± umys³u, ale tak¿e idea³ów! Wkurwi³a mnie baba jak 150. ,,A jak chodzisz do ko¶cio³a, to znaczy, ¿e kto¶ ci za to p³aci babolu?'' - odwa¿nie obrzuca³em j± obelgami w my¶lach. Prze¿uwa³em nerwy i ¿ale, spogl±daj±c czasem w ich stronê - ,,nie, nikt ci nie p³aci. Ty nawet sama musisz do tego dop³acaæ, a jednak chodzisz''. Wysiedli przy wola-parku, ja jecha³em potem do koñca, co¶ oko³o 45 minut.
niedziela, 29 pa¼dziernika 2006
Do czytaczy
Drogie tysi±ce czytelników i czytaczy. Nawet nie wiecie ile mam Wam do napisania. Ja sam nawet tego nie wiem, tak wiele tego jest. Wszystkich kilobajtów w internecie by nie starczy³o, a ja nadal bym Wam pisa³ i pisa³. Szkopu³ jeden tkwi w tym, ¿e nie chce mi siê, a t³umaczê to tym, ¿e nie mam czasu. Czas w istocie jednak mam, tylko mi siê nie chce, co by³em uprzejmy napisaæ w poprzednim zdaniu. Ok, idê spaæ, dosyæ tych farmazonów dobranoc.
O ja pierdolê.
O ja pierdolê. Normalnie co¶ dziwnego siê sta³o - siedzê sobie przed kompem, czytam jakies popieprzone blogi sado-maso i zerkam na zegarek. Windows to badziewie, wiêc u¿ywam Linuxa, a w Linuxie zegarek jest pod³±czony do internetu, tak ¿e zawsze jest aktualna godzina. Prawdopodobnie t± godzinê ustawiaj± Szwajcarzy, bo szwajcarskie zegarki s± najlepsze i najdro¿sze. Ale ja nie o tym. No wiêc siedzê, czytam o tym sado-maso i popijam piwko. Moje ulubione to Lech-Zielony-W-Puszcze. Puszczam ¿urawia na ten zajebisty zegarek, a tam 2:45 w nocy. My¶lê - kurwa ale pó¼no. Nic to - czytam popijaj±c dalej. Po oko³o godzinie patrzê na zegarek znowu i oczom swoim nie wierz±c my¶lê ponownie - kurwa, nie mo¿liwe, znów 2:45. Dopiero kiedy spojrza³em na telefon zorientowa³em siê, ¿e dzi¶ jest zmiana czasu (by³o napisane ,,day-saving time co¶tam'') i ¿e dzi¶ ¶pimy d³u¿ej o godzinê. No tak - nie przestajê my¶leæ, wykazuj±c siê ponadprzeciêtn± inteligencj± - ten po¶pi kto ¶pi. Skoro ja nie ¶piê, to mam przejebane, bo ta godzina miêdzy 2:45 a 2:45 w mocy jakich¶ unijnych traktatów na temat ,,day-saving time'u i Central European Time'u'' w³a¶nie przepad³a i straci³em godzinê ¿ycia na darmo! Ale jak siê zastanowi³em usilniej, to stwierdzi³em, ¿e nawet dobrze, bo nikt siê ju¿ nie dowie, ¿e ogl±da³em takie ¶wiñstwa w internecie! A tu link : http://kivi.blox.pl/html.
 
1 , 2 , 3